• Wpisów:8
  • Średnio co: 135 dni
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 730 / 1220 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jesień jest dziwną porą roku. niby z jednej strony mnie jakoś dołuje, a z drugiej jest taka piękna i idealnie uzewnętrznia wszystkie moje uczucia. nagłe deszcze i słońce. no i halloween. nie wiem czemu tak się cieszę, jak pewnie nawet nie będę nic nadzwyczajnego robił. ale tak. cieszę się.
miałem dzisiaj mały atak paniki, ale szybko go opanowałem. jest jak na razie okej
 

 
czuję się dzisiaj samotnie i nie wiem co z tym zrobić. od dwóch dni mam kontakt z jedną osobą i źle mi z tym, bo chyba się narzucam. ale trudno mi się odezwać do kogokolwiek innego.
chcę z kimś wyjść, a nie mam z kim. to znaczy, teoretycznie mam. ale ja chce z kimś kogo lubię i na kim mi zależy.
a im więcej dni mija, tym bardziej uświadamiam sobie, że jestem tak naprawdę sam. potraciłem kontakty z osobami, które dla mnie coś znaczyły. to przykre strasznie. nie mam z kim nawet popisać i powysyłać głupich memów, które nie są nawet śmieszne.
muszę coś ze sobą zrobić i wyjść do ludzi, bo oszaleję serio.
niby poumawiałem się na te wszystkie randki, ale co z tego. są nastawieni na związek, mimo że ustalamy inaczej. ja chcę po prostu kogoś bliskiego, tyle
  • awatar Gość: Leszczu na babskim portaliku żeś se bloga założył i się tu użalasz nad sobą. To dlatego żadna cie nie chce hahahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
dzisiejszy dzień był dobry. częściowo. chyba zaczyna do mnie docierać, że muszę przestać odtrącać ludzi - bo właśnie to robię.
i pokazywać, że mi zależy, jak mi zależy. a nie biernie czekać na ich ruch.
i tak widzę mini progres, ale ile razy już tak było.
progres, spokój.
i nagle regres. chaos.
stwierdziłem dzisiaj, że nie chcę się zakochiwać w najbliższej przyszłości. to znaczy, chcę. ale w sobie. albo chociaż chciałbym się polubić. byłoby miło
 

 
coraz bardziej rozmyślam nad wyprowadzką.
nie wiem, to kwestia mieszkania czy zwyczajnie staram się uciekać przed problemami. miałem cudowny dzień. wróciłem do domu. i poczułem taką beznadzieję. pustkę. samotność. nie wiem.
miałem gorszy dzień ostatnio, więc zrobiłem to, co zawsze robię.
umówiłem się na jakieś randki, na które pewnie nie pójdę nawet. pierwsza ma być w czwartek. wydaje mi się, że się dogadujemy nawet, mimo różnicy wieku, jednak prawie 7 lat to dużo. przynajmniej dla mnie. druga osoba jest bliżej mojego wieku i zaledwie 2 lata starsza, niby też się dogadujemy. chce się spotkać na początku następnego tygodnia. i tak nic z tego nie wyjdzie, bo nigdy nie wychodzi. ale miło wyjść sobie z domu. muszę wyjść z domu. bo tu są tylko dwie opcje - albo z domu, albo z siebie. pierwsza brzmi lepiej
 

 
tak mi dziwnie tu wracać.
ta strona źle mi się kojarzy, bardzo źle. miałem tu parę innych blogów, każdy sprowadzał się do mojego bólu istnienia.
i teraz znowu wracam. bo ten ból się nasilił do tego stopnia, że trudno mi to w sobie trzymać.
tyle rzeczy mi się przez te parę lat zawaliło, tyle zmian zaszło. byłem na samym dole, nagle się odbiłem, było cudownie, a teraz znów. znów ten jebany dół.
im starszy jestem tym trudniej mi wszystko ogarnąć.
siebie, problemy, kontakty z innymi.
kiedyś wydawało mi się to takie łatwe, a teraz ciągle zawieram krótkotrwałe znajomości po których jestem rozjebany na tysiąc. teraz wszystkie swoje problemy zagłuszam snem, tabletkami, alkoholem lub papierosami. teraz nie wiem nawet kim jestem i czego właściwie chcę
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.