• Wpisów:29
  • Średnio co: 56 dni
  • Ostatni wpis:10 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 719 / 1684 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie chcę pisać, że się układa, bo znając życie szybko się okaże, że to jedynie moje wyobrażenia. Więc po prostu napiszę, że jest lepiej niż było. I mam nadzieję, że tak zostanie na razie.
Spontanicznie zrobiłem się zbyt towarzyski i w sumie na dobre mi to wyszło. Takie chwilowe oderwanie od rzeczywistości. Złapałem taki luz jeśli chodzi o pewną osobę i może niezbyt to dobre, ale żyję teraz w przekonaniu, że co ma być - to będzie. Szkoda mi nerwów i łez. Nie wyjdzie, to nie wyjdzie. Uświadomiłem sobie to tak dosadnie wczoraj i o wiele mi lepiej. Psychicznie
Zacząłem trochę bardziej patrzeć na siebie, nie czekać tak na tę osobę. Robić to co sprawia mi przyjemność i przestać się przejmować tak słowami, które jak wiele razy się okazało, nic nie znaczą.
Mega się cieszę, że wychodzę ze swojej strefy komfortu. Naprawdę dużo mi to pokazuje, jak powinny wyglądać zdrowe relacje z innymi. Że jak komuś zależy, to zrobi wiele.
Warto się bardziej cenić i lepiej traktować. Aczkolwiek z tym i tak będę miał problem.
W tym tygodniu mam już ostatnie egzaminy, chcę je napisać jak najlepiej, więc od jutra czeka mnie dużo nauki

  • awatar Gość: Ty obawiamy się że w końcu odkryjesz że jesteś pederastą?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
kolejne egzaminy za mną. prawie ostatnie. przeżyłem to jakoś i czekam aż się skończy. stres powoli ze mnie schodzi, ale następny tydzień będzie równie ciężki co ten. tragedii nie ma i tak.
zacząłem mieć trochę bardziej wyjebane na wszystkie negatywne rzeczy w otoczeniu i żyje się o wieele lepiej. nie będę miał nigdy tak w 100%, ale nawet te, powiedzmy, 40% to już dużo. także ogólnie się jakoś układa, nie mam co narzekać.
znowu zaczęły mnie tylko trochę stresować jakieś relacje międzyludzkie, no ale coz. cos za cos

  • awatar Gość: Typie, tyś to kolejny materiał na psychola albo korpo szczura ale tego najcherlawszego opanuj i zrób no co ze sobą wreszcie. Zdatny jesteś?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
końcówka roku była dla mnie chujowa, ale ostatecznie nie mogę powiedzieć, że w ogóle ten rok był zły. był słaby, w większości. ale staram się o nim myśleć jedynie używając tych pozytywnych wspomnień. taki mechanizm obronny, w mojej głowie ten rok był mega krótki i intensywny.
ale poznałem pod jego koniec osobę, która jakoś sprawia, że przeszedłem przez ten chujowy koniec jakoś łatwiej. nadal jest trochę chujowo, ale cóż. cyferka w kalendarzu nie zmienia tak naprawdę niczego, ale czuję, że mimo tych wszystkich utrudnień będzie lepiej. że ten rok w końcu mi wynagrodzi te zeszłe lata.
zaczynam coraz częściej myśleć o moim związku (jakbym nie robił tego cały czas). Ale tak krytycznie. nie obwiniając siebie. i prawdopodobnie niedługo zostanę singlem, bo mam zbyt wiele bólu i rozczarowań. byłem w paru związkach, były lepsze i gorsze. ale żaden mnie tak nie wykańczał jak ten. więc chcąc lub też i nie - muszę przygotować się na wiele zmian.
zmiana mieszkania, otoczenia, ludzi wokół mnie. zmiany są trudne, ale potrzebne

 

 
Pierwszy egzamin za mną. zdałem z najwyższą oceną, więc jestem lekko zszokowany, ale i zadowolony. jutro kolejne dwa, zobaczymy jak one pójdą.
a tak to w sumie bez zmian. związek - dno. reszta też dno. pociesza mnie jedynie to, że jeszcze trochę i będę mógł się wyprowadzić i mieć już wyjebane na wszystko i wszystkich, bo szkoda tylko moich nerwów. jakoś sobie sam poradzę. na razie przeglądam jakieś pokoje na wynajem, jak wszystko ładnie wyjdzie to wynajmę ze znajomą, więc nie będę musiał mieszkać z randomami

  • awatar goal digger: Gratuluję i powodzenia na kolejnych egzaminach, trzymam kciuki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
od soboty mam egzaminy i cóż, byłem przerażony, ale jakoś to chyba będzie. pouczę się dziś, jutro. w sobotę też. miałem uczyć się na bieżąco, ale wiadomo jak to jest.
poza tym za bardzo nic się nie zmieniło. może załapałem trochę większą wyjebke na mój związek. próbowałem rozmów znowu, chciałem coś ustalić, ale nic z tego. to się szybko skończy i szczerze mówiąc nie boli mnie to już tak mocno, bo widzę, że z jej strony nie ma już prawdopodobnie nic poza przyzwyczajeniem i poczuciem stabilności. chcę kogoś kto faktycznie planuje ze mną przyszłość i robi coś w jej kierunku.
mam zamiar wrócić do swoich zainteresowań, które porzuciłem przez brak chęci do życia. ale nie wiem jak z czasem się wyrobię, mam teraz te egzaminy + praca. nie wiem czy będę miał siłę, ale trudno, zmuszę się jakoś. im więcej robię, tym mniej myślę o głupotach

  • awatar young blood.: ooo widzę ktoś w podobnej sytuacji chyba do mojej... jak cos to pisz priv, serio
  • awatar Gość: No i co z tego
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
u mnie typowo. część rzeczy się układa, część jebie.
z pracą się udało, zostały mi jakieś formalności jedynie. to mam ogarnięte.
co do reszty, cóż.
zdrowie mi się jebie mocno, ciągle choruje. dziś wstałem z zawalonym gardłem. cały czas na lekach jestem. związek też mi się nie układa, ale to nie jest dla mnie nowość. przykre, że jak w końcu udało mi się kogoś tak szczerze pokochać, to ta osoba traktuje mnie tak, a nie inaczej. może to karma, nie wiem. jest źle, a moje uczucia nie potrafią się zmienić. ciężko jest mi już zrozumieć dlaczego właściwie to wszystko się dzieje między nami.
co do nauki, tragedia. boję się, że nie zdam. mimo, że mam około 90% obecności i robiłem ćwiczenia na zaliczenie.
priorytetem jest jak na razie wyzdrowieć w 100%. bo jak była lekka poprawa (brak gorączki) to stwierdzałem, że w sumie co mi tam, jestem zdrowy.
jak widać, nie. dzisiaj i jutro spędzam w łóżku, weekend mam zajęcia. następne tygodnie to załatwianie badań do pracy i sama praca. jestem przerażony, ale jednocześnie się cieszę

  • awatar goal digger: Super, że w końcu z pracą się udało, gratuluje i powodzenia w niej życzę. Przykro mi natomiast, że zdrowie i związek kiepsko. W sumie znam to - już się trochę lepiej czuję, więc jest ok, a potem tylko się dobijam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
dobrze, że nie mam w tym tygodniu zajęć, bo gorączka wróciła. okropna jest ta pogoda. nie wyszło mi z przyjaciółką. ale to dlatego, że dostałem zaproszenie na rozmowę. miałem pójść w tym tygodniu, ale udało mi się to przełożyć na następny, bo średnio w takim stanie. muszę się do tego dobrze przygotować. zobaczy się. boję się, że zjebie, ale prawda jest taka, że to nie ma znaczenia. dostałem od nich odpowiedź prawie, że od razu. więc to chyba dobrze.
w styczniu mam egzaminy i boję się jak to będzie. mam aktualnie tyle na głowie, że jest mi trudno zajmować się tak "przyziemnymi" rzeczami. w sensie, mam dość duże problemy i dużo, dużo stresu. ale zrobię wszystko żeby ich nie zawalić, oby wszystko było okej, bo tracę już trochę siłę.

  • awatar Gość: może idz na siłkę, a nie bidol tylko jak przegryw
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
dzień lekko tragiczny i dość nieprzyjemny... ale udało mi się załatwić parę spraw, więc jestem zadowolony chociaż z tego. jutro rano ogarnę resztę plus się pouczę. strasznie szybko minął mi ten tydzień. nadal się nie podleczyłem i mega dziwnie się czuję, więc jak mi nie minie do poniedziałku to pójdę do lekarza. pewnie to moja anemia się odzywa, bo mam takie zawroty głowy, szczególnie jak wstanę. no i jestem osłabiony mega. zobaczy się. może to też by po prostu zwyczajne osłabienie po tym przeziębieniu. biorę jakieś witaminy na razie.
zaczynam też powoli rozglądać się za jakimś mieszkaniem, czekam na sobotnią rozmowę z przyjaciółką, bo wtedy będę wiedział na czym stoimy jeśli chodzi o pracę

 

 
źle mi trochę. czuję się jakbym wszystko zawalał, a tak przecież nie jest. idzie mi w miarę okej. jestem już tak podświadomie nastawiony na porażkę, mam tego trochę dość.

czekam na telefon z pracy z nadzieją, że mnie w końcu gdzieś zaproszą na rozmowę. chcę to jak najszybciej już ogarnąć i mieć spokój psychiczny chociaż na tym polu.
przyjaciółka powiedziała mi o ewentualnej możliwości jeśli chodzi o pracę, ale to taki plan zapasowy. dostanę o wiele więcej niż tam, gdzie złożyłem papiery, ale jednocześnie będę żył w tej pracy i nie wiem jak będzie z weekendami, gdzie przynajmniej 2 muszę mieć wolne, bo nauka. i zajęcia. ale wtedy na spokojnie starczy mi na wynajem czegoś konkretnego i przeżycie. muszę pomyśleć, w tym tygodniu mamy jeszcze o tym porozmawiać, bo ona też chce tam iść.
z takich pozytywnych rzeczy to w końcu zaczęło mi się układać w związku. ostatnie miesiące były wykańczające, miałem dość i myślałem, że może lepiej będzie jak zerwiemy. ale po setnej rozmowie chyba w końcu coś do niej dotarło. mam nadzieję, że nie jest to chwilowe

  • awatar goal digger: Zbyt bardzo przejmujesz się tym, że musi być dobrze i nawet jak tak jest to masz wrażenie, że nie do końca albo, że zaraz wszystko jebnie. Musisz sobie trochę odpuścić, bo się zadręczysz. Jest dobrze - no i super, trzeba korzystać, jak będzie źle - to też jakoś przetrwasz, zresztą nie może być dobrze cały czas. Życie to wzloty i upadki, a jak coś się nie uda to trudno, a porażka to wyjątkowo surowe słowo. Powodzenia z pracą, no i cieszę się, że w związku zaczęło się układać. Sama wiem jak to jest rozważać rozstanie, ale mimo wszystko próbować przetłumaczyć drugiej osobie, więc cieszę się, że Tobie się udało i mam nadzieję, że wnioski pozostaną z nią jak najdłużej
  • awatar Gość: Ciotuś żalisz się i chwalisz na babskim ewentualnie pedobirskim portaliku zresztą konającym? No co ty... błahahahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
zaczyna mi się w jednej kwestii układać, to w drugiej się już jebie. typowo.
opuściłem zajęcia, bo nie miałem wczoraj rano siły się podnieść, dziś mogę już stwierdzić, że się przeziębiłem i to dość mocno. pierwsza nieobecność, ale jednak czuję już straszny niepokój, że nie zdam. dosłownie, pierwszy dzień, w sobotę byłem normalnie. totalna głupota, ale boję się po prostu, że znowu sobie zjebie rok nauki przez moje zdrowie psychiczne i fizyczne.
poza tym moje kontakty z rodziną są coraz gorsze. serio boję się tych świąt, ale jest duża szansa na to, że nie będę ich musiał z nimi spędzać. nie wytrzymałbym chyba psychicznie tego.
chcę też w końcu ogarnąć sobie terapię. poczekam sobie trochę, bo najszybszy termin był za około rok jak zostałem poinformowany przez jedną panią terapeutkę. ale może i lepiej. terapia ma być dla mnie nowym początkiem. chcę w tym czasie tak kompletnie odciąć się od toksycznej części rodziny, wyprowadzić się i zacząć robić coś z sobą. cały czas czuję, że stoję w miejscu, mimo że w porównaniu do tego co było jeszcze nie tak dawno, to i tak udało mi się dość dużo osiągnąć.
najbardziej marzy mi się powrót do starych zainteresowań. sprawiały mi tyle radości kiedyś, a dziś nie potrafię się zmusić by robić coś w ich kierunku. ale to przyjdzie z czasem. straciłem w pewnym momencie zainteresowanie wszystkim, moje życie kręciło się tylko wokół jednej, destrukcyjnej rzeczy. nadal się kręci. ale odzyskałem jakąś nadzieje


 

 
miałem małe załamanie nerwowe rano. dużo stresu. ale ostatecznie bardzo dobrze minął mi ten dzień. czeka mnie dzisiaj jeszcze druga część nauki, ale to raczej na spokojnie, wieczorem sobie powtórzę.
w nocy trudno było mi zasnąć, spałem może z 3 godziny. ale o dziwo mam w miarę dużo energii, dodatkowo wypiłem energetyka więc powinno być okej. chociaż też te energetyki słabo działają na mnie. mam wtedy większą szanse na jakies ataki paniki, nie wiem czemu tak jest. no ale dzięki nim funkcjonuje, bo tylko one nie dzialaja na mnie usypiająco. po kawie robie się jeszcze bardziej senny i tez nie przepadam za nia.
jest jeszcze listopad ale coraz bardziej stresuje się swietami. jak uda mi się sprawnie wszystko pozalatwiac to możliwe ze do nich się wyprowadze, ale wole się nie nastawiac


  • awatar esthétique de la douleur: @goal digger: o, w sumie miło, że ktoś mnie tu pamięta, mimo że jakoś długo tego bloga nie prowadziłem wcześniej. z tym czy idzie mi dobrze, to nie wiem, ale staram się
  • awatar goal digger: Co do energetyków - ja tak miałam po kawie i musiałam się z nią rozstać (a kocham kawunię mooocno), ale po roku znowu zaczęłam pić i już jest lepiej. Czasem jakiś niepokój po niej mam, przez kofeinę i podniesienie ciśnienia, automatycznie też natłok myśli i nerwowość... Ale już rzadko, najwyżej wtedy sobie odpuszczam jedną (bo piję z 2-3 dziennie, ale słabe). Po energetykach już mam gwarancję niepokoju a nawet lęków, więc nie piję w ogóle, poza tym to syf niestety Podoba mi się Twoje podejście. Dążysz do swojego, ale nie nakręcasz się. "Miej nadzieję na najlepsze ale przygotuj się na najgorsze." Trzymam kciuki by jednak poszło wszystko po Twojej myśli.
  • awatar goal digger: Ha! od razu poznałam! jeju, pamiętam jak Cię czytałam daaawno temu, widzę, że nawet jest jeszcze mój komentarz ze starego bloga. Fajnie, że Cię znowu znalazłam, przeczytałam wszystkie dostępne wpisy i szczerze? Zmieniłeś się, na lepsze. Wybiłeś się, jest pozytywniej, widać, że dbasz o siebie, swoje cele i dobrze Ci to idzie. Dumna jestem choć nie ma szans, że mnie pamiętasz. Zresztą ja też dokładnie nie potrafię pamiętać o czym wtedy konkretnie pisałeś, ale zarys jakiś jest.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
mam dzisiaj dużo rzeczy do ogarnięcia. wstałem dzisiaj o 6, ale tak naprawdę nic nie ogarnąłem. muszę się pouczyć i zacząć sobie ogarniać prezentacje i inne rzeczy. strasznie mi się nie chce, ale brakowało mi tego trochę. zawsze kochałem się uczyć, w pewnym momencie przerosło mnie to trochę, ale wracam na normalny tor i jest dobrze, chyba. posiedzę jeszcze chwilę i zabiorę się za to żebym potem nie musiał się stresować czy się wyrobię ze wszystkim

  • awatar Anax: ja podobnie do ciebie lubię się uczyć. Cieszę się, że wracasz na właściwy tor :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
jest lepiej, tak mi się wydaje? odkładam wszystko na ostatnią chwilę, nie spełniłem wszystkich celów, które miałem spełnić, ale powoli do tego dążę i zaczynam odczuwać taki spokój. nadal to wszystko mnie przeraża, nic nie pokrywa się z moimi wyobrażeniami o życiu. jestem w zupełnie innym miejscu niż sobie wyobrażałem mając tę 15 lat. 5 lat później czuję presję i stres, ale powoli uczę się tego "dorosłego" i samodzielnego życia. mam pełno nauki, nic nie ruszyłem i jestem na siebie wściekły. staram się jakoś to usprawiedliwiać, ale nie potrafię. mój perfekcjonizm, chęć bycia najlepszym we wszystkim gryzie się często z moimi stanami psychicznymi co powoduje, że jest jeszcze gorzej. staram się nad tym panować.
zaczęło mnie trochę rozkładać przez te pogodę, ale próbuję się trzymać. nie mogę akurat teraz się rozchorować, gdy tyle naraz się dzieje. chciałbym w następnym tygodniu powoli zrobić porządki w pokoju. spakować już niektóre rzeczy, które wiem, że chce ze sobą mieć, a nie są mi aktualnie potrzebne. pozbyć się reszty, która nie jest mi potrzebna.
ten rok nie był dla mnie dobry. chociaż zależy jak na to się patrzy. wiele się nauczyłem, ruszyłem w końcu jakoś ze swoim życiem. poznałem kogoś. mam nadzieję, że następny będzie lepszy. postaram się żeby był
  • awatar goal digger: W tym wieku to wszystko tak przeraża, więc luz, nie jesteś w tym sam. :) Zresztą pamiętaj, że wszystko przyjdzie stopniowo, nikt nie kończy x lat i nagle wszystko mu się powodzi, na wszystko trzeba czasu. Cieszy mnie niezmiernie, że ten rok był dla Ciebie dobry i życzę Ci by kolejny też taki był.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie potrafię wziąć się w garść. październik miał być dla mnie dobrym miesiącem, a zakończył się słabo. ten miesiąc rozpoczął się też słabo.
moje słabe kontakty z najbliższą rodziną są jeszcze gorsze niż były. próbowałem to ratować, ale po co? po co ja mam się wciąż starać, a i tak będę miał dupe obrabianą, bo nie żyję tak, jak im się podoba. bo mam swoje poglądy i cele. i nie mam zamiaru kryć jak mi się nie podoba czyjeś chamskie zachowanie. dużo więcej się wydarzyło, ale nie mam zamiaru o tym pisać, bo to zbyt prywatne. plus jest taki, że moi rodzice mnie popierają, chociaż też nie mamy jakiegoś super kontaktu.
przestałem jakiś czas temu też brać leki, jestem na siebie o to zły. w tym tygodniu zapisuję się do lekarza i nie pozwolę sobie na takie chwilę słabości "bo chyba jest już lepiej". no nie, nie jest.
trudno mi się wstaję rano. trudno mi się robi cokolwiek. mam w tym tygodniu do napisania 3 pracę na zaliczenie,nie wiem jak się z tym wyrobię, ale muszę. nie chcę oddawać ich na ostatni termin. w zeszłym tygodniu dostałem odpowiedź z miejsca do którego aplikowałem o pracę, ale zrezygnowałem, bo gdy przedstawili mi dokładnie ofertę, to okazało się że jest wręcz śmieszna i nie jestem aż tak zdesperowany. nie kręci mnie naciąganie ludzi, mam jeszcze jakąś moralność. podeślę do paru miejsc w tym tygodniu cv i jakoś to będzie. postanowiłem, że muszę się jak najszybciej wyprowadzić i zacząć własne życie. będzie ciężko, ale będę miał motywacje

  • awatar Gość: Aha, no, a nie szukasz sponsora betabankomat?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
nie idzie mi najlepiej, chyba. ten tydzień mam dość trudny. ogolnie miesiąc jest trudny. ale ten tydzień najbardziej. czuje się kompletnie wykończony psychicznie, a nie dzialo się nic niezwykłego. pewnie kwestia jesiennej aury, oby szybko mi minelo.
tak czy inaczej w następnym tygodniu ostro biore się za siebie. bo znowu odkładam pelno rzeczy na później. musze się trzymać tej systematyczności która sobie zdazylem wypracować. powinno być okej?
jutro nie ma mnie caly dzień, piątek mam zawalony nauka. w weekend tez mnie nie ma. jak o tym mysle to wydaje się takie okropne, a przecież nie jest. sam tego chciałem i poza zmeczeniem psychicznym czuje się dobrze, bo w sumie to lubie. najgorsze jest podniesienie się z lozka.
od następnego miesiąca prawdopodobnie dochodzą mi jeszcze zajęcia raz w tygodniu po 2/3h, przynajmniej mam nadzieje ze tylko tyle. stresuje się tym bo to pierwszy raz nie ja będę w roli słuchacza.
dodatkowo zaczynam się już stresować swietami. mam nadzieje ze nie spedze ich w domu

  • awatar goal digger: Lenistwo powoduje więcej lenistwa, aktywność - więcej aktywności. W sumie najtrudniej zawsze zacząć, a potem pomimo zmęczenia przychodzą wnioski, że jakby nie patrzeć fajnie tak wpaść w ten wir. Powodzonka ze wszystkim! Zakochałam się w tej focie, cute
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
ten miesiąc będzie dla mnie bardzo trudny. czeka mnie pełno zmian. i jedna zmiana, która będzie mnie trochę bolała, ale... chcę być szczęśliwy. chcę w końcu żyć dla siebie, nie dla innych. muszę przestać patrzeć na innych, na swoje obawy.
daje sobie jeszcze trochę czasu, ale... raczej to zrobię. od dłuższego czasu chodzi mi to po głowie. tak będzie dla mnie lepiej. aktualnie czuję jedynie pustkę lub smutek. nic innego. tylko to

  • awatar Gość: Naucz się pisać poprawnie w j. polskim. Czy w codziennym życiu też jesteś taka mała, małostkowa jak te litery po kropkach? Wstyd!
  • awatar ElementoYennefer: Czasami trzeba byc egoistą żeby się lepiej poczuc.
  • awatar esthétique de la douleur: @Oko za oko, aż wszyscy oślepną.: Miło, dziękuję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
muszę sobie wykonać jakiś plan działania, bo się strasznie gubię we wszystkim. "dorosłe" życie pieprznęło mnie w tył głowy tak całkowicie nagle i to zabolało, bardzo mocno. nie mam pojęcia za bardzo co ze sobą robić. ten czas oczekiwania na jakieś decyzje, czas oczekiwania na działanie jest najgorszy. nienawidzę tego. stresuję się wtedy zawsze do granic możliwości, a na końcu okazuje się, że nie było nawet takiej potrzeby, bo nie jest tak źle jak sobie zakładałem. muszę się nauczyć przestać myśleć ciągle o najgorszych scenariuszach i myśleć, że jak ma być źle to choćbym stanął na głowie, to tak będzie. a jak ma być dobrze to po prostu będzie. i tyle. bez większej filozofii pomiędzy, że zrobiłem krok nie tą nogą więc zawali się na mnie budynek po drodze. mam takie najgłupsze obawy, a ostatnie dwa tygodnie powinny mi wystarczająco dobrze uświadomić, że uwaga uwaga, RADZĘ SOBIE W ŻYCIU. że potrafię się przystosować i przy odrobinie spokoju uda mi się wszystko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
dość śmiesznie, znowu wracam na jesień.
ta pora roku ma na mnie jakieś dziwne działanie, poważnie. trudno mi to wytłumaczyć, ale wyjątkowo nie narzekam.
tak czy inaczej, żyję. nie chcę mi się, ale żyję, więc to jakieś osiągniecie.
wróciłem tu bo chcę mieć swój punkt początkowy, bo znowu zaczynam z życiem od nowa. nadal nie wiem kim jestem i nie wiem do końca czego chcę, ale mam pewien zarys.
przez poważne problemy ze zdrowiem straciłem zapał do moich pasji, do sztuki, straciłem sens, ale powoli próbuję sobie wszystko uporządkować.
uczę się weekendowo i chciałbym w tygodniu pracować by w jak najszybszym czasie się uniezależnić, mimo że wszyscy mi mówią, że mam jeszcze czas i mam z niego korzystać.
także mam parę celów, które chcę osiągnąć i chcę opisywać swoje sukcesy. bo mam nadzieję, że porażek będzie jak najmniej
mimo że ten portal jest już mocno martwy i psuje się do granic możliwości, to chcę być właśnie tutaj. taki sentyment
  • awatar goal digger: "nie chcę mi się, ale żyję, więc to jakieś osiągniecie" - idealne podsumowanie jesieni w jednym zdaniu. :D Ze zdrowiem już lepiej? Czego dokładnie się uczysz? Studiujesz? Przepraszam za wścibskość. :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
to takie dziwnie okrutne gdy wszystkie uczucia nagle stają się jasne
kiedy w końcu zaczynam rozumieć
co się dzieje
gdy rozumiem że musze coś zakończyć, by zacząć coś innego
takie oczywiste, próbowałem, ale kończyłem nie te rzeczy które miałem
nagle do mnie dotarło
i się boję, bo teraz zaczyna się życie
 

 
dzień bez płaczu to dzień stracony.
ale i tak było miło, spotkałem się z M. i jakoś dziwnie fajnie mi się z nią rozmawiało. pośmialiśmy się trochę, obgadaliśmy jakieś ważniejsze sprawy też i jakoś zleciało. po powrocie do domu poczułem totalną pustkę. smutek. nie wiem co się nagle stało. z jednej strony coraz lepiej wychodzi mi przebywanie samemu, zaczynam nawet lubić swoją obecność. no ale jednak to nie jeden z tych dni kiedy chce być sam.
przestałem się już przypominać ludziom, że hej, żyję. nawet teraz, gdy desperacko potrzebuję pogadać, choćby o głupotach. tak parę godzin najlepiej.
rano dostałem miłą wiadomość z zapytaniem jak się spało. od X. i jakoś wyprowadziło mnie to trochę z takiej równowagi. no bo niby milutko, ale czemu właściwie. wcześniej nie miał ochoty rozmawiać
 

 
sam sobie wszystko utrudniam. wciąż się demotywuję. mam nadzieję, udaje mi się coś? super! spieprzę to i tak.
i tak jest zawsze. już nie wiem co z tym zrobić
 

 
jesień jest dziwną porą roku. niby z jednej strony mnie jakoś dołuje, a z drugiej jest taka piękna i idealnie uzewnętrznia wszystkie moje uczucia. nagłe deszcze i słońce. no i halloween. nie wiem czemu tak się cieszę, jak pewnie nawet nie będę nic nadzwyczajnego robił. ale tak. cieszę się.
miałem dzisiaj mały atak paniki, ale szybko go opanowałem. jest jak na razie okej
  • awatar goal digger: Mam identycznie z jesienią, pięknie to ubrałeś w słowa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
czuję się dzisiaj samotnie i nie wiem co z tym zrobić. od dwóch dni mam kontakt z jedną osobą i źle mi z tym, bo chyba się narzucam. ale trudno mi się odezwać do kogokolwiek innego.
chcę z kimś wyjść, a nie mam z kim. to znaczy, teoretycznie mam. ale ja chce z kimś kogo lubię i na kim mi zależy.
a im więcej dni mija, tym bardziej uświadamiam sobie, że jestem tak naprawdę sam. potraciłem kontakty z osobami, które dla mnie coś znaczyły. to przykre strasznie. nie mam z kim nawet popisać i powysyłać głupich memów, które nie są nawet śmieszne.
muszę coś ze sobą zrobić i wyjść do ludzi, bo oszaleję serio.
niby poumawiałem się na te wszystkie randki, ale co z tego. są nastawieni na związek, mimo że ustalamy inaczej. ja chcę po prostu kogoś bliskiego, tyle
  • awatar Gość: Leszczu na babskim portaliku żeś se bloga założył i się tu użalasz nad sobą. To dlatego żadna cie nie chce hahahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
dzisiejszy dzień był dobry. częściowo. chyba zaczyna do mnie docierać, że muszę przestać odtrącać ludzi - bo właśnie to robię.
i pokazywać, że mi zależy, jak mi zależy. a nie biernie czekać na ich ruch.
i tak widzę mini progres, ale ile razy już tak było.
progres, spokój.
i nagle regres. chaos.
stwierdziłem dzisiaj, że nie chcę się zakochiwać w najbliższej przyszłości. to znaczy, chcę. ale w sobie. albo chociaż chciałbym się polubić. byłoby miło
 

 
coraz bardziej rozmyślam nad wyprowadzką.
nie wiem, to kwestia mieszkania czy zwyczajnie staram się uciekać przed problemami. miałem cudowny dzień. wróciłem do domu. i poczułem taką beznadzieję. pustkę. samotność. nie wiem.
miałem gorszy dzień ostatnio, więc zrobiłem to, co zawsze robię.
umówiłem się na jakieś randki, na które pewnie nie pójdę nawet. pierwsza ma być w czwartek. wydaje mi się, że się dogadujemy nawet, mimo różnicy wieku, jednak prawie 7 lat to dużo. przynajmniej dla mnie. druga osoba jest bliżej mojego wieku i zaledwie 2 lata starsza, niby też się dogadujemy. chce się spotkać na początku następnego tygodnia. i tak nic z tego nie wyjdzie, bo nigdy nie wychodzi. ale miło wyjść sobie z domu. muszę wyjść z domu. bo tu są tylko dwie opcje - albo z domu, albo z siebie. pierwsza brzmi lepiej
 

 
tak mi dziwnie tu wracać.
ta strona źle mi się kojarzy, bardzo źle. miałem tu parę innych blogów, każdy sprowadzał się do mojego bólu istnienia.
i teraz znowu wracam. bo ten ból się nasilił do tego stopnia, że trudno mi to w sobie trzymać.
tyle rzeczy mi się przez te parę lat zawaliło, tyle zmian zaszło. byłem na samym dole, nagle się odbiłem, było cudownie, a teraz znów. znów ten jebany dół.
im starszy jestem tym trudniej mi wszystko ogarnąć.
siebie, problemy, kontakty z innymi.
kiedyś wydawało mi się to takie łatwe, a teraz ciągle zawieram krótkotrwałe znajomości po których jestem rozjebany na tysiąc. teraz wszystkie swoje problemy zagłuszam snem, tabletkami, alkoholem lub papierosami. teraz nie wiem nawet kim jestem i czego właściwie chcę
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.